Mala M.

Książka pt. “Mala M.” Pauliny Świst. Podstawowe zalety

Wiecie co jest najlepsze w książkach Pauliny Świst? Czytając je, czuje się permanentne podniecenie niezwykłymi i intensywnie pikantnymi scenami, ale też zasypiamy ze śmiechu, bo któż, jak nie Paulina, potrafił rozśmieszyć czytelnika dialogami i monologami wewnętrznymi bohaterów. Nie inaczej jest w książce pt. “Mala M.” Pauliny Świst (https://www.taniaksiazka.pl/ksiazka/mala-m-paulina-swist).

Główna bohaterka. Kim jest?

Malwina vel Mala (uważa, że matka skrzywdziła ją z powodu imienia), która na co dzień projektuje okładki książek, uwielbia alkohol, a jej przyjaciółka Zuza, popularna wielbicielka, urządza wraz z mężem wspaniałe rodzinne spotkania w szalonym domu w pobliskim Komorowie. To właśnie na jednej z takich pijackich imprez pozwoliła się zerżnąć na wszystkie możliwe sposoby, będąc jednocześnie zdradzaną w najlepszy sposób i konstrukt swojego życia, przez jednego z najbardziej niebieskookich seksownych mężczyzn na świecie. Nie może zapomnieć o końcu tej namiętności, bo jej ciało pamięta wszystkie orgazmy, które miała ostatniej nocy. Marząc o tym, by znów zostać kochanką “bogów seksu”, wchodzi w dziwną relację z nowym, przystojnym sąsiadem Pawłem.

Pozostałe wątki w książce

Kiedy okazuje się, że idealne małżeństwo Zuzy wcale nie jest tak idealne, jak się wydaje, spotkanie z bogami seksu zostaje zaskakująco i gwałtownie przerwane, a Paweł jest kimś więcej niż zwykłym sąsiadem, który tak szybko się porusza i rumieni, że nawet Mala to robi.

Jaki jest świat książki?

Po raz kolejny w książce pt. “Mala M.” Pauliny Świst otarliśmy się o świat prawników, bandytów i policji. Szybki i wściekły seks, bez zobowiązań i przyjaźni, które mogą przenosić góry, ale także śmierć przez śmiech i rozmowę. Paulina Świst ma swój własny, niepowtarzalny styl, teraz w duecie z Lilką huśtają się w każdą stronę. To początek nowej serii, która w jakiś czarodziejski sposób połączy się z poprzednimi seriami, od “Prokuratora” po “Paprocany”, które wszystkie przemawiają do mnie tak samo. To nie przypadek, że powinniśmy interweniować w tej poważniejszej “śląsko-warszawskiej” aferze. Cała książka to wewnętrzna rozmowa z Malą, która sprawia, że czytelnik się uśmiecha, a czasem śmieje.

Morał tej książki

Jak to się mówi, “serce nie sługa”, a w przypadku głównego bohatera okazuje się, że to, co mówi nam serce, nie zawsze jest adekwatne do tego, co mówi rozum. Ta książka jest zdecydowanie jedną z tych, których się nie czyta, ale które wciągają. Napisana jest ciekawym językiem i choć tematyka nie jest łatwa, to czytanie jej jest jak oglądanie zabawnej komedii.